Problem zalanych ulic, chodników, przejścia podziemnego przy dworcu z roku na rok się nasila. W Legionowie zabudowuje się każdy wolny kawałek ziemi nie myśląc o tym, że każdy nowo zabudowany kawałek powoduje, że wody po opadach jest coraz więcej. Odwodnienie, przynajmniej na osiedlu Piaski to studzienki chłonne, które były zaprojektowane i wybudowane wiele lat temu, gdy ilość wody do odprowadzenia była dużo mniejsza. Zmiany klimatu oraz ciągle postępujące zmniejszanie terenów biologiczne czynnych powoduje niewydolność istniejącego systemu odprowadzania wód deszczowych. Jak powiedział kandydat na radnego popierany przez prezydenta studzienki będą regularnie czyszczone. To żadna obietnica, bo Miasto i tak jest zobowiązane do dbania o swoją infrastrukturę.

W kilku miejscach naszego osiedla, budując chodniki wzdłuż dróg nie pomyślano o zaprojektowaniu i wykonaniu właściwego odwodnienia. Nie pomoże tu więc czyszczenie istniejących studzienek, bo ich po prostu jest za mało, albo nie ma w ogóle. Czy ktoś kto projektował i budował chociażby chodniki nie pomyślał, że krawężnik wybudowany wzdłuż drogi uniemożliwi spływanie wody z drogi na trawnik?

W tym na przykład miejscu przy budowie chodnika wykonano drenaż pod trawnikiem. Gdy był nowy może i spełniał swoje zadanie, ale wiadomo było, że z czasem się zapcha. To się też stało już wiele lat temu. Teraz, po każdych opadach woda stoi tu przez wiele dni, a zimą breja, która zamarza i rozmarza.

Kolejnym miejscem, które często po opadach zamienia się w jezioro jest skrzyżowanie w okolicach bloku Zegrzyńska 19 i Zegrzyńska 67.

Zdjęcie to jest wykonane po niewielkim deszczu. Wszyscy Państwo na pewno doskonale wiedzą jak wygląda to skrzyżowanie po większych opadach. Kto z Państwa pamięta, jak kilka lat temu nazbierało się tyle wody, że po przejeździe samochodu ciężarowego powypływały samochody z miejsc parkingowych przed blokiem Zegrzyńska 19? Jeśli taka sytuacja się powtórzy, może dojść w tym miejscu do nieszczęścia.

Na koniec „jeziorko”, które miasto wybudowało w tym roku przy okazji budowy nowego bloku na dawnym boisku.

Przed budową woda z tego kawałka chodnika miała gdzie odpłynąć, a teraz nie dość, że już nie ma gdzie odpłynąć, to dodatkowo z nowego chodnika dopływa jej więcej. Wystarczyło zamiast budować zaporę z krawężnika zagłębić trochę trawnik, albo zrobić odpływ do studzienki, która jest na trawniku.

Zamiast ubywać miejsc, gdzie zalega woda, ciągle ich przybywa.

Jestem zdania, że mieszkańcy byliby bardziej zadowoleni, gdyby zamiast organizować spotkania z radnymi przy kiełbasce, po to aby mogli się na nich lansowć, wykonano przynajmniej jedno odwodnienie.